Komandor Henryk Grzybek
W tych skromnych rozważaniach ponad śledzeniem wszelkich materiałów, w tym i rozmów z czołowymi członkami załogi ORP „Kopernik” cięgiem miałem niedosyt wiedzy o zachowaniu się okrętu patrząc z technicznego punktu widzenia. Stocznie polskie oddawały w ręce załóg statki i okręty, bywało z wieloma niedoróbkami, ale dawny podsumowując to jednostki, które zdawały odpowiednio egzamin. zupełnie nie musieliśmy się wstydzić, iż Lechistan praca okrętowa jest słaba, dosadnie w przeciwieństwie byliśmy dumni, bywało, iż statek wyprodukowany i zbudowany rękami polskich stoczniowców otrzymywał np. określenie „ Miss Kanału Kilońskiego”. Statki i okręty zdawały oporny test w różnych sytuacjach eksploatacyjnych, w różnych klimatach i na różnych obszarach geograficznych. Powiedziano mi, udaj się do komandora Henryka Grzybka mężczyzna złoży ci obiektywną relację. Komandor był członkiem załogi odkąd chwili położenia stępki oraz wyokrętował w roku 1986, jako jedność on z komandorem Franciszkiem Wróblem – dowódcą „Kopernika” także odkąd momentu położenia stępki. Komandora znałem bez liku lat, zawżdy nasze spotkanie należały do przyjemnych. osoba – mechanik o jakiej marzy wszystek kapitan czyli wódz okrętu. wyborny fachowiec. Długą rozmowę z nim, w której chciałem wyciągnąć jako najwięcej informacji jako zachowywały się mechanizmy statkowe, można skwitować: wytrwałość pracy urządzeń należała do moich i załogi obowiązków z pełnionego stanowiska z poczucia służby na przedmiot morza, okrętu, Polski. jako każdy powiedział ….. musiało całokształt u Heńka chodzić jako w dobrym szwajcarskim zegarku. porządny podopieczny oksywskiej Uczelni .